-Po prostu przyjdź do mnie o 18.- powiedziała gdy znajdowaliśmy się koło jej domu. Pomachałam do niej i ruszyłam w stronę mojego, który znajdował się naprzeciwko. Weszłam po schodkach i chwyciłam za klamkę. Pociągnęłam ją w dół, tym samym otwierając drzwi. Przywitałam moją mamę i od razu ruszyłam do swojego pokoju."
W moim pokoju jak zwykle był syf. Nic nie mogłam znaleźć, a w szczególności moich szarych dresów, które miałam założyć. Teraz żałuję, że nie odłożyłam ich na miejsce.
A może? Może to jest znak? Znak, żebym ubrała sukienkę?
-Tak! Założę sukienkę!- wykrzyknęłam, zapominając o tym, że nie jestem sama w domu. Chwilę później mogłam usłyszeć kroki mojej mamy. Otworzyła drzwi (oczywiście bez pukania) i wejrzała do mojego pokoju.
-Co się stało?- Zapytała zaniepokojona.
Oh. Jakby Cię to interesowało. Pff.
-Nic.- mruknęłam obojętnie, wyciągając spod łóżka średnich rozmiarów, różowe pudełko.
-Gdzieś się wybierasz?- Zapytała siadając na łóżku.
-Dlaczego sądzisz, że się gdzieś wybieram?- zaśmiałam się, kładąc pudełko na moje biurko.
-Bo...-
-Ugh. Tak wybieram się gdzieś.- odchrząknęłam, nie dając jej dokończyć i usiadłam przed biurkiem na obrotowym krześle.
-O której wrócisz?- zapytała, udając martwiącą się matkę.
-Nie wiem.-wzruszyłam ramionami.- Jak nie wrócę o pierwszej to oznacza, że nocuję u Julki. A teraz jeżeli pozwolisz, chcę się przebrać, więc...- obróciłam się na krześle i spojrzałam na nią znacząco.Matka pokręciła zrezygnowana głową i wyszła z mojego pokoju. Dlaczego ona się tak zachowuje? Przecież wiem, że najchętniej wywaliłaby mnie z domu. Wypuściłam z siebie cichy jęk i 'wróciła' do mojego pudełka. Zdjęłam z niego przykrycie i położyłam obok. Wstałam z krzesła, aby móc wyciągnąć sukienkę. Była piękna. Czarna, przed kolano, bez ramiączek. Wyciągnęłam ją do końca z pudełka i położyłam na łóżku. Spojrzałam do pudełka. Na jego dnie znajdował się list. List od ojca. Wzięłam go do ręki, a moją głowę przeszyła fala wspomnień.
Retrospekcja
"-Ada chodź tu szybko.- tata krzykną, bodajże z kuchni. Nie zastanawiając się dłużej, postanowiłam wstać z łóżka. Odłożyłam telefon i ruszyłam do miejsca w którym się znajdował.
-Gdzie jesteś?- zapytałam schodząc po schodach.
-W kuchni.
Wiedziałam Weszłam do pomieszczenia. Tata siedział przy stole. Gdy mnie zobaczył, pokazał gestem ręki, abym do niego podeszła. Taki i zrobiłam. Ustałam przed stołem, dokładnie naprzeciwko mojego ojca. Przez dłuższy czas patrzył na mnie bez słowa, aż w końcu wstał i podszedł do mnie trzymając ręce za plecami.
-To dla Ciebie.- podał mi średnich wielkości, różowe pudełko. Odłożyłam je na stół i przytuliłam tatę.
-Dziękuję.- szepnęłam w jego koszulę. Odkleiłam się od ojca i usiadłam przy stole. Miał już otworzyć pudełko, gdy ktoś położył dłoń na nim. Spojrzałam na tatę zdezorientowana, a on się uśmiechną.
-Nie mogę go otworzyć?- spytałam.
-Możesz, ale jutro.- uśmiechną się smutno, a ja nie wiedziałam o co chodzi.
-To dlaczego dałeś mi je dzisiaj.
-Chcę sprawdzić czy wytrzymasz do jutra.
-No dobra.- westchnęłam
-Kocham Cię tato.-dodałam po chwili.
-Ja Ciebie też.- szepnął i pocałował mnie w czoło.
Następnego dnia
Dziś wstałam o dziwo bardzo późno, bo o dwunastej. No cóż jest niedziela. Szybko zerwałam się z łóżka i usiadłam przy biurku. Chwilę parzyłam na pudełko, zastanawiając się 'Co może w nim być?'. Więc nie tracąc już czasu otworzyłam je. W środku znajdowała się sukienka. Wstałam z krzesła, dzięki czemu mogłam ją wyciągnąć. Była czarna, chyba przed kolan, bez ramiączek. Od razu mi się spodobała. Powiesiłam ją na oparciu krzesła, aby móc sprawdzić, czy jest tam coś jeszcze.
-Tak, jest! Koperta!- krzyknęłam w mojej głowie. Chwyciłam kopertę w dłonie i ostrożnie otworzyłam, aby nie uszkodzić zawartości. Wyciągnęłam z niej białą kartkę (list), która był zgięta na pół. Odgięłam ją i zaczęłam czytać
"Droga Ado.
Wiem, że po tym liście mnie znienawidzisz, ale musiałem Ci to jakoś przekazać. Pewnie pomyślisz sobie dlaczego nie mogłem powiedzieć Tobie to w twarz. Już mówię, a właściwie piszę. Nie umiem przekazywać Ci takich informacji. Nie lubię widzieć jak płaczesz. Dobra przejdę do rzeczy. Jak słyszałaś, przez ostatni czas, nie dogadywałem się, kłóciłem się z Twoją mamą. Nic się nie układało. Więc oboje postanowiliśmy rozstać się. Pamiętaj to nie twoja wina, tylko moja.Oboje też postanowiliśmy, że będzie najlepiej jak zostaniesz tutaj. Mam nadzieję, że nie znienawidzisz mnie. To wszystko dla twojego dobra. Będę od czasu do czasu pisał. Kocham Cię. Tata
PS.: Mam nadzieję, że sukienka się podoba. :')"
Jak on mógł? I co? On myśli, że przekupi mnie tą sukienką. Myśli, że jak napisze 'To nie twoja wina,tylko moja' to nie będę się czuła winna? Nie. Czuję się jak gówno, jedno wielkie gówno. W tym momencie straciłam ojca."
Koniec retrospekcji
Nawet nie musiałam go czytać. Znałam go na pamięć. Minęło już dwa lata i nawet nie napisał. Ani do mnie, ani do Filipa. Widać jak nas kochał. Pewnie teraz ma własną rodzinę, dzieci i kocha je bardziej niż nas. Momentalnie z moich oczu wypłyną potok słonych łez. Otarłam, je szybko, by nie zepsuły mi makijażu. Czy to był dobry pomysł, żeby założyć tą sukienkę? W sumie nigdy jej nie założyłam. Było, minęło i nie wróci. W końcu zdecydowałam się, że ją założę. Umyłam się, umyłam zęby i poprawiłam makijaż. Pół godziny później byłam gotowa do wyjścia. Wzięłam tylko telefon i ruszyłam do drzwi. Już miałam nacisnąć na klamkę, ale ktoś złapał mnie za ramię. Myślałam, że to mama, ale jednak to nie była ona. To był Filip. Uśmiechnięty. Aż dziwnie się zrobiło.
-Czego chcesz?- zapytałam oschle.
-Gdzie idziesz?
-Do Julki?- powiedziałam jakby było to oczywiste.
-W takiej sukience.- odsunął się kawałek ode mnie i zmierzył mnie wzrokiem. Nie odpowiedziałam, tylko przewróciłam oczami. Nie chciało mi się z nim kłócić.
-To przynajmniej weź skórę, bo będzie Ci zimno jak będziesz wracać.- zaśmiał się i podał mi ją. To by bardzo dziwne.
-Masz gorączkę- stwierdziłam przykładając mu rękę do głowy.
-Nie mam. Po prostu troszczę się o moją młodszą siostrzyczkę.
-O to teraz 'młodsza siostrzyczka', a nie wkurwiająca?- spojrzałam na niego rozbawionym spojrzeniem.
-No nie. Zawsze będziesz wkurwiającą siostrzyczką.- zaśmiał się rozczochrał mi włosy, po czym odszedł. Dobra to było bardzo, bardzo dziwne (jak na niego). Wyszłam z domu i rozejrzałam się dookoła. Na razie było jasno i nie było za ciepło ,gdyż wiał chłodny wiatr. Nie czekając dłużej ruszyłam w stronę domu przyjaciółki. Zapukałam do drzwi. Otworzyła mi szczupła i wysoka dziewczyna. Przywitała mnie z uśmiechem na ustach, z resztą jak zwykle. Oczywiście odwzajemniłam uśmiech. Czasem zazdroszczę siostrze Julki, że jest taka wysoka. No cóż. Poinformowała mnie, że moja przyjaciółka znajduję się w łazience i żebym poczekała u niej w pokoju. Po drodze napotkałam na jej kota, Niall'a. Dla mnie był 'Panem Kotem'. Wzięłam go na ręce i poczłapałam do jej pokoju. Chwilę później Julka już stała przed swoją szafą i szukała odpowiedniej sukienki. Oczywiście nie obyło się komentarzy na temat jak się ubrałam. Pierwszy raz były pozytywne. Jedynie co jej się nie podobało to to, że założyłam czarne Vansy zamiast szpilek. Takiej to nie dogodzisz. Położyłam się na łóżku obok Pana kota i drapałam go po brzuchu. dzięki czemu zaczynał zasypiać.
-Nie mogę tego znaleźć!- pisnęła, przez co kot się przestraszył i mnie zadrapał. Na szczęście nie ma takich ostrych pazurów.
-Czego nie możesz znaleźć?- zapytałam pocierając miejsce zadrapania.
-Tej mojej czerwonej sukienki. A tylko w niej wyglądam PIĘKNIE.- jęknęła żałośnie.
-No tak, przecież musisz pięknie wyglądać, bo zaprosił nas Jan Dąbrowski- zażartowałam, siadając na krawędzi łóżka.
-Co?!- pisnęła zaskoczona. No tak przecież jej tego wcześniej nie mówiłam. Ups.
-Opowiem Ci potem. Ty lepiej szykuj się.-wyciągnęłam telefon z kieszeni.- Jest wpół do dziewiątej!- krzyknęłam, widząc Julkę jeszcze w proszku.
Oczywiście, nasza taksówka, która była umówiona na dziewiątą, spóźniła się. Pod domem (willą) Janka byłyśmy półgodziny. Julka zapłaciła taksówkarzowi, bo ja oczywiście nie wzięłam pieniędzy. Wyszłyśmy z taksówki i ruszyłyśmy do drzwi. Słychać było, że impreza trwa w najlepsze. Otworzyłam drzwi i weszłam pierwsza. Sporo ludzi przyszło.
Mówiąc sporo myślę połowa szkoły. Niby TYLKO dla trzecich klas. Taa.
W powietrzu było czuć dym papierosowy zmieszany z zapachem alkoholu.
-Już nie ma powrotu.-pomyślałam i ruszyłam, wraz z Julką, w stronę kanap, ale oczywiście musiałam na kogoś wpaść.
Jeżeli choć odrobinę szanujesz moje wypociny
zostaw pozytywny komentarz i
idź się pochwalić znajomym, że
przeczytałeś najgorsze opowiadanie
od najgorszej blogerki, która
przeczytałeś najgorsze opowiadanie
od najgorszej blogerki, która
już nie zmienia opowiadania
po pierwszym rozdziale
Pozdrawiam Julczix ;)
Suzi możesz iść spać :) Dobranoc Księżniczko 8)
ASK
Pozdrawiam Julczix ;)
Suzi możesz iść spać :) Dobranoc Księżniczko 8)
ASK
Supraj rozdział. :))
OdpowiedzUsuńTrochę mi to przypomina Teenage Dirtbag ;))
Ale jest supi :))
Super , czekam na następny , zapraszam do siebie :http://opowiadanieonastolatkach.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńHejka naklejka nominowałam Cię do Liebster Blog Award:)http://because-be-love-butter.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń